Latałem po górach Sambi, oglądałem wszystko by zapamiętać żeby nigdzie się nie zgubić. Po drodze zgłodniałem więc poleciałem do Fioletowego Lasu. Zauważyłem Sękacza więc zionąłem ogniem niebieskim i zabity zwierz był w mojej paszczy. Sękacz nie był zbyt wielki więc podrzuciłem go do góry i szybko łapiąc go zjadłem. Poleciałem dalej aż nagle usłyszałem ryk.
(przewinąć do 2:23)
http://www.youtube.com/watch?v=fKPoKJFyl1M&list=FL5psWXpsiOE97es4iv5R2kA&index=23
Od razu podleciałem do niego.
-Co ty tu robisz?!
Krzyknąłem.
-Witaj!
Zionął ogniem a ja niebieskim ogniem. I powstał zielony ogień. Zadrapałem smoka kolcami od ogona.
-Nie wierz że ci się to uda!
Ugryzł mnie w bolesne miejsce na ogonie. Zaryczałem z bólu, lecz zionąłem znowu ogniem przypaliłem mu trochę ogon. Nagle zauważyłem smoka który widocznie chcę pomóc.
<Ktoś dokończy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz